Myślałem czy nie znaleść sobie partnerki ale...ale jednak nie. Wolę być singlem. Tata mówi że jak już będę alphą Ellie mam zrobić bethą. I tak zrobię. Nie ma to jak mieć siostrę bethę.
- Witaj mamo. - powiedziałem wchodząc do domu.
- O, cześć Spir. Gdzie tata? Był z tobą. - uśmiechnęła się pytająco.
- Zaraz wróci. Rozmawialiśmy o tym jak zostanę alphą i mam zrobić Elizabeth bethą. - uśmiechnąłem się i w tym samym czasie usiadłem przy kominku.
- Zrobisz, prawda?
- Tak, tak. Nie ma to jak mieć siostrę bethę? No nie mamo. - zaśmiałem się
- Tak synku. - odwzajemniła mój uśmiech.
- Witajcie! - usłyszeliśmy donośny głos Ellie
- Cześć siostra. - wstałem i poszedłem za nią do pokoju. - Słyszałem z kim chodzisz. - usiadłem na łóżku.
- Zaraz mi palniesz wykład? - powiedziała już lekko zirytowana.
- Nie. - po chwili przerwy dodałem - Picallo to nawet fajny basior. Będzie dobrą bethą.
- Bethą? dobrze słyszałam? - podeszła do mnie
- Tak, dobrze słyszałaś. Razem z tobą. - uśmiechnąłem się - Ty zostaniesz bethą jak ja będę alphą.
- Na prawdę? To świetnie! - ucieszyła się, a po chwili dodała - a ty nie szukasz partnerki?
- Nie. Może jak już będę alphą to kogoś znajdę. - spojrzałem przez okno na gwiazdy.
- Będziesz musiał wybierać mądrze.
- Wiem, wiem.
- Zmieniłeś się...wiesz?
- Na prawdę? - spojrzałem na nią
- Tak. Wyciszyłeś, spoważniałeś, - ciągneła dalej - Zmądrzałeś. - zaśmiała się lekko i cicho, a ja się do niej uśmiechnąłem.
- Dzięki. W końcu dorośliśmy. I mam zostać alphą więc trzeba nawet było. I lepiej mi z tym. - podszedłem do niej i objąłem Elizabeth jedną łapą. - i się z tobą lepiej dogaduje siostra. - ciągle się uśmiechałem.
- To dobrze, nie?
- hehe, tak. Bardzo dobrze. Lepiej się nie kłócić. Spójrz na przykład na Mire i Picalla. Pokłócili się przez Mack'a. On odszedł i ją zostawił. Później ona odeszła i nie pogodziła się z bratem. On za pewne trochę cierpi no ale. Co poradzić? Może kiedyś ona go odnajdzie i się pogodzą. Lepiej się nie kłócić. Zawsze można się zwrócić o pomoc do rodzeństwa lub kogoś z rodziny.
- Dobra, Spir, skończ te wykłady. Bo się zaczynam bać czy cię kosmici nie podmienili. - zaśmiała się
- Hehe. Może mnie jednak podmienili. - zaśmiałem się z nią.
- Co wam tak wesoło? - usłyszeliśmy głos wchodzącego taty do naszego pokoju.
- Hehe. Spir zmądrzał. - zaśmiała się Ellie
- Tak? Co mu zrobiłaś? - podbiegł do mnie i siostry i zaczął gonić Ellie po pokoju aż wparowała do niego mama.
- Chodźcie na kolacje wy moje duże dzieci. - zaśmiała się - Ciebie też to się tyczy Rayan. - spojrzała rozweselona na tatę.
- A mam dla was nowinę! - wyrwałem się szybko zanim wyszli z pokoju.
- Tak? - zniecierpliwił się tata
- Ellie chodzi z Picallem. - powiedziałem szybko.
- Jednak jesteś jeszcze wścipski. - zwiesiła głowę Ellie
- Na serio? - spojrzał na nią tata - To wspaniale! Musisz go zaprosić!
- Co?...! - zdziwiła się
- No co?
- Myślałam że uważacie go za chuligana.
- Uważałem. Ale dużo mi pomagał w różnych obowiązkach. To dlatego się z tobą nie spotykał przez pewien czas. - uśmiechnął się tata.
- No dobra. Koniec tych rozmów. Idziemy do stołu. Już! - zaśmiała się mama i zaczęła nas poganiać.
- Spir? Czy ty maczałeś w tym palce? - wyszeptała do mnie siostra
- Nie. - po chwili - No może ciutkę.
- Kocham cię bracie. - szturchnęła mnie łokciem.
- Ja ciebie również Ellien. - objąłem ją jedną łapą za ramię. Później usiedliśmy przy stolę i zaczęliśmy kolację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zanim napiszesz to przeczytaj takie.. Reguły ;)
1. Podpisuj się imieniem wilka
2. Jeśli nie jesteś z WBW to podpisuj się pełną nazwą watahy
3. Nie obrażaj nikogo w komentarzach.
Miłego dnia :D
Administratorzy
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.